W ostatnich miesiącach nasilają się w Holandii dyskusje rozpoczęte przez Geerta Wildersa, dotyczące zaostrzenia przepisów imigracyjnych, szczególnie dla osób pochodzących z Europy wschodniej czyli m.in Polski. Wszystkim znane są także wypowiedzi takie jak na przykład "polskie tsunami".
Niedawno pisaliśmy o planach firmy Otto dotyczących próby ponownej aktywizacji zawodowej bezdomnych Polaków z Hagi. O wiele bardziej radykalne podejście w tej kwestii ma Henk Kamp minister odpowiedzialny za rynek pracy i sprawy socjalne, w wywiadzie dla jednej z holenderskich gazet powiedział, że jeśli bezdomni i pozbawieni pracy imigranci sami nie będą chcieli opuścić Holandii będzie trzeba znaleźć sposób aby ich do tego zmusić.
Jednym z postulatów znajdujących się w piśmie przesłanym w zeszłym tygodniu przez Kempa do holenderskiego rządu jest np pozbawienie zasiłków osób, które nie mówią w języku holenderskim. Z drugiej jednak strony minister tłumaczy się tym, że inne zmiany pomogą imigrantom między innymi w znalezieniu godnego miejsca zamieszkania podczas pracy w Holandii i pozbycia się nieuczciwych pośredników, którzy bardzo często naginają ceny za korzystanie ze stołówek czy hoteli pracowniczych.
Polski MSZ wysłał już do Hagi swój sprzeciw dotyczący wprowadzenia dyskryminujących przepisów, które są przecież sprzeczne z podstawowym zasadą swobodnego przepływu obywateli UE. Z drugiej jednak strony ciężko się dziwić próbom rozwiązania tego problemu. Według badań zleconych przez holenderski rząd w 2003 roku, przeciętny 25 letni imigrant przybywający do Holandii i zostający tam na stałe kosztuje holenderskich podatników aż 43 000 Euro...









Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź